| |
|
Maków Mazowiecki |
R E K L A M A
|
Koledze Lechmańskiemu
24 stycznia 1972 r.
W szpitalu się różnie zdarza,
Miedzy ludźmi różnie bywa,
Mamy tutaj i piekarza,
Dola jego nieszczęśliwa.
Leży tutaj trzy tygodnie,
I przechodzi straszne męki,
Siedzieć nie może wygodnie,
Bo przeżył wiele udręki.
Operacje dwie przechodził,
Obydwie przetrzymał dzielnie,
Częstom do niego zachodził,
Polubiłem go niezmiernie.
Że rozsądny i pogodny,
Zawsze z dobrą rada spieszy,
Choć ma szlafrok niewygodny,
I gadulstwem on nie grzeszy.
Za krótkie też ma piżamy,
Bo Bóg miarę zgubił z niego,
Bo w szpitalu nie mamy,
Wyższego chłopa od niego.
Gdy mu patrzę na fryzurę,
Muszę zadrzeć głowę w górę,
Zawsze ładną ma czuprynkę,
Zawsze ma niewinną minkę.
Gdy czasami z rana razem,
Idziemy sobie korytarzem,
To z nas para bardzo licha,
Ja jak antał on jak wicha.
Byle czego się nie boi,
W kącie jego łóżko stoi,
A nazywa się Lechmański,
Też z tej sali co Domański,
Co już ze szpitala wrócił,
No i wszystkich nas zawrócił.
Zbliżam się chyba do końca,
Niech ma w życiu wiele słońca,
Niech tu więcej już nie wraca,
Bo potrzeba jego praca.
|
|
|