o autorze    
 

wiersze  

Stanisław Dąbrowski  

 
  Maków Mazowiecki Prośba pomogła Towarzyszowi niedoli poświęcam * * * * * Pacjent nr 1 Sąsiadowi przez ścianę Koledze Lechmańskiemu Sala nr 2 Sala nr 4 Drogi Andrzejku Kochana Rodzinko Podziękowanie Pożegnanie ze szpitalem Ciechocinek Wielkanoc w Ciechocinku Nasza Pani Starościna List do męża Spacerkiem po Ciechocinku Pierwsze wrażenia w Ciechocinku Niedziela w Ciechocinku Po tygodniu W parku Pokoik nr 16 Pożegnanie z Ciechocinkiem menu linki kontakt mapa strony

Maków Mazowiecki

R E K L A M A

Koledze Lechmańskiemu

24 stycznia 1972 r.

W szpitalu się różnie zdarza,
Miedzy ludźmi różnie bywa,
Mamy tutaj i piekarza,
Dola jego nieszczęśliwa.

Leży tutaj trzy tygodnie,
I przechodzi straszne męki,
Siedzieć nie może wygodnie,
Bo przeżył wiele udręki.

Operacje dwie przechodził,
Obydwie przetrzymał dzielnie,
Częstom do niego zachodził,
Polubiłem go niezmiernie.

Że rozsądny i pogodny,
Zawsze z dobrą rada spieszy,
Choć ma szlafrok niewygodny,
I gadulstwem on nie grzeszy.

Za krótkie też ma piżamy,
Bo Bóg miarę zgubił z niego,
Bo w szpitalu nie mamy,
Wyższego chłopa od niego.

Gdy mu patrzę na fryzurę,
Muszę zadrzeć głowę w górę,
Zawsze ładną ma czuprynkę,
Zawsze ma niewinną minkę.

Gdy czasami z rana razem,
Idziemy sobie korytarzem,
To z nas para bardzo licha,
Ja jak antał on jak wicha.

Byle czego się nie boi,
W kącie jego łóżko stoi,
A nazywa się Lechmański,
Też z tej sali co Domański,
Co już ze szpitala wrócił,
No i wszystkich nas zawrócił.

Zbliżam się chyba do końca,
Niech ma w życiu wiele słońca,
Niech tu więcej już nie wraca,
Bo potrzeba jego praca.

 
   
   
css &  xhtml by kszynka.com  2000 - 2014