| |
|
Maków Mazowiecki |
R E K L A M A
|
Sala nr 2
25 stycznia 1972 r.
Tu na sali numer dwa,
Która aż sześć łóżek ma,
Sześć łóżeczek jak należy,
Sześciu chorych na nich leży.
Nie wiem jak ich tu wyliczę,
Chociaż wszystkim zdrowia życzę,
Mówić o tym nie wypada,
Bo urwisy to nie lada.
I tak zacznę prosto z mosta,
Co na pierwszym łóżku leży,
Który prawi jak starosta
Na niczym mu nie zależy.
Może kto i się obrazi
Jak on mu kawała dotnie
Jemu tam się nie rozłazi,
Każdy przegra z nim sromotnie.
Potrafi on różnie sztuki
Wskrzesza nawet zdechłe muchy
Wciąż kawały świeże gada
Sala śmiechem odpowiada.
Nie jeden się za szwy trzyma
Inny się od śmiechu wzdyma
Zeszli raz się te urwisy
Patrzę a tu wchodzi łysy.
Pytam czemu ma łysinę
On powiada że w rodzinę,
Pan Kordowski o nim mowa,
Te do niego mówi słowa.
Panie czym ja dobrze słyszał,
Czy i matka była łysa?
Na to sala ryknie śmiechem,
Szpital odpowiada echem.
Siostry z dyżurki wypadły,
I od śmiechu aż się kładły.
I tak co dzień do północka,
Nikt tu nie przymruży oczka.
Siostry spać nas wyganiają,
I na sen zastrzyki dają.
Trzeba kończyć to bazgranie,
Bo mi siostry sprawią lanie,
A to nie należy już do przyjemności,
By mnie miały boleć dwa tygodnie kości.
|
|
|