o autorze    
 

wiersze  

Stanisław Dąbrowski  

 
  Maków Mazowiecki Prośba pomogła Towarzyszowi niedoli poświęcam * * * * * Pacjent nr 1 Sąsiadowi przez ścianę Koledze Lechmańskiemu Sala nr 2 Sala nr 4 Drogi Andrzejku Kochana Rodzinko Podziękowanie Pożegnanie ze szpitalem Ciechocinek Wielkanoc w Ciechocinku Nasza Pani Starościna List do męża Spacerkiem po Ciechocinku Pierwsze wrażenia w Ciechocinku Niedziela w Ciechocinku Po tygodniu W parku Pokoik nr 16 Pożegnanie z Ciechocinkiem menu linki kontakt mapa strony

Ciechocinek

R E K L A M A

Pierwsze wrażenia w Ciechocinku

25 marca 1972 r.

Na deptaku w Ciechocinku,
Jak śpiewa Danuta Ryn,
Bo takiego wypoczynku
To każdemu życzył bym.

W domu wiele nie zarabiam
Tutaj żyję se jak hrabia
Człek tu sobie w wannie leży
Masują Cię jak należy.

Kiedyś dobrze już nagrzany
Wyskakujesz raźno z wanny
Bo czyś stary jest czy młody
Popróbujesz słonej wody.

Gdy Cię włożą w borowiny,
Nie wstydź bracie się dziewczyny,
Kiedy zręcznie Cię masuje,
Aż krew w żyłach się poczuje.

Potem żony i panienki
Pokażą Ci swoje wdzięki
Aż poczujesz serca drżenie
Kiedy pluszczesz się w basenie.

Zgrabne nóżki tęgie w biuście,
Chude nie są w moim guście.
Bioderkami zgrabnie kręcą
Tez się leczą, Ciebie nęcą.

Potem różne znów natryski,
Aż zagrają marsza kiszki,
I na nogach słaniasz się
Gdy na obiad spieszysz się.

Obiad zje się z apetytem,
Bo stołówka dobra jest,
I odpoczniesz sobie potem,
Tapczaniki miękkie też.

Kiedy sobie kropniesz drzemkę
To na spacer trzeba iść
Jutro możesz iść z mężatką,
Lecz z panienką trzeba dziś.

Do parku jest niedaleko,
Tam ławeczki fajne są,
Można również siąść nad rzeczką,
Opowiedzieć dolę swą.

Zakochane krążą pary,
Z blondyneczką idzie stary,
Z starszą panią sunie młody,
Nie wiem, może dla wygody.

Każdy jest ubrany schludnie,
Może by zaimponować,
Tak zleciało popołudnie,
Nawet niema co żałować.

Po kolacji spoczniesz ino,
Potem znów kawiarnia, kino,
No a kto się z forsą liczy,
Może pozostać w świetlicy.

Przy stolikach pełno gości
Możesz zawrzeć znajomości,
No i znajdziesz tez rozrywkę,
Gdy nie idziesz na podrywkę.

I tak dzień za dzionkiem leci,
A tam w domu żonka, dzieci.
O ojczulka się kłopoczą
Co ich tato robi nocą.

Lecz się nie martw kotku złoty,
Mnie tu w głowie nie głupoty,
Przecież po to tu przybyłem
By se nogę podleczyłem.

Robię tylko co mi karzą
Niech tam sobie inni łażą,
Chociaż nęcą fajne dziwki,
Ja nie chodzę na podrywki.

Nie zaglądam do butelki,
Bo nadchodzi tydzień wielki
Potem przyjdą smutne święta
Bo o domu się pamięta.

O mnie to się nie martwijcie,
I zdrowo święta przeżyjcie,
Mam tu dobrze i wygodnie,
A kuracji trzy tygodnie.

Odpoczynek w czasie świąt,
Tęskno do was będzie stąd,
Ale kościół jest dość blisko,
I tam znajdzie się schronisko.

Po kuracji z woli Bożej,
Może mi nie będzie gorzej,
Znów pracować trzeba w roli,
Czy coś boli czy nie boli.

Taka już jest chłopska dola,
Przywiązanyś jest do pola,
No bo mięsa mleka chleba
Wszędzie ludziom jest potrzeba.

 
   
   
css &  xhtml by kszynka.com  2000 - 2014